
Maciek i Marta mistrzami Polski, Piotrek wicemistrzem!Cóż mam napisać o turnieju, na którym z trzech startujących gekonowców dwóch zdobyło tytuły mistrza Polski, a trzeci wicemistrza? Czy tu można w ogóle stękać, że to szkolne mistrzostwa, a frekwencja taka, a nie siaka? Niech się martwią ci, którzy nie przyjechali. Nasi przybyli, zobaczyli i zwyciężyli. No, prawie wszyscy. Teraz siedzą przed domowymi gablotami i się upajają, oglądając swoje złota, co zawsze wprawia w doskonały nastrój. Oto prawdziwa nagroda - kilka uncji skondensowanej satysfakcji.
Nie mogę powiedzieć: jak do tego doszło - nie wiem.

Marta potrafi grać z miną, mówiącą że właśnie odkryła strategię, którą Garri Kasparow ukrywał przez całą karierę
Zdobycie mistrzostwa w szachach to historia, która zaczyna się nie na podium, ale przy kuchennym stole, gdzie drewniane, często koślawe i zdekompletowane stare figury walczą o miejsce z odrapaną deską do krojenia i czajnikiem. Tutaj mały mistrz próbuje ograć wielkiego, czyli dziadka. A może to było w pokoju, a zamiast dziadka wujek? Kto by spamiętał. No i ta mama, która nic nie rozumie, tylko woła na obiad. Teraz na obiad! W takiej chwili!
Zdobycie mistrzostwa w szachach to wspinaczka na szczyt góry, której czubka nie widać, bo jest schowany za mgłą. A najgorsze, że ta mgła rozstąpi się dopiero po latach, gdy już będzie za późno, by zacząć od zera z czymś innym. Trzeba zaryzykować i wielu jest takich, którzy tuż przed szczytem natrafili na przepaść nie do przejścia. Życie. To pierwszy i ostatni raz, gdy potrzebne jest szczęście. Sama gra to już właściwie zero szczęścia. Nikt przecież nie rzuca kostką, by przesunąć króla. To setki godzin spędzonych na analizowaniu partii, wpatrywaniu się w diagramy, w tańczące jak w balecie figury, i próbach zrozumienia.
Zdobycie mistrzostwa w szachach to nie tylko tytuł. To historia ludzi, których spotkałeś na tej drodze: nauczyciela, który wierzył, że masz potencjał, dziadka, który pozwalał ci wygrywać (choć sam był w tym całkiem niezły), i rywali, którzy uczyli cię więcej niż najlepsze podręczniki. To triumf nad sobą – bo nie ma większego przeciwnika niż twoje własne słabości.
I w końcu zdobycie mistrzostwa w szachach to lekcja pokory. Nasi juniorzy jeszcze tego nie wiedzą, ale za kilkanaście, kilkadziesiąt lat sami poczują, jak to jest grać, siedząc naprzeciw dziesięciolatka-geniusza, który ledwo wystaje głową nad stół i bawiąc się gumowym dinozaurem wykonuje arcymistrzowskie ruchy. Jeszcze nie wiedzą i oby się nigdy nie dowiedzieli, że szachy to czasem wyrafinowana forma masochizmu.
Dziecko szachowej kariery nie zaczyna, stojąc na palcach przy wykradaniu książki z biblioteczki rodzica, w wyniku czego zrzuca sobie na głowę drewnianą szachownicę i jego sportowy los zostaje nieodwołalnie przypieczętowany. To by było zbyt proste. Wręcz banalne. Pierwszym krokiem jest zazwyczaj fascynacja grą. Może to być dziecięcy zachwyt nad szachownicą, podglądanie starszych w klubie szachowym lub inspiracja wielkimi mistrzami, których pojedynki ogląda się z zapartym tchem. To moment, gdy proste zasady gry zamieniają się w nieskończony świat kombinacji, a pierwsze zwycięstwa nad rodziną i przyjaciółmi dają poczucie mocy. Tu nie ma przypadku. To trzeba kochać.
Czy to trudna droga? Oczywiście. Ale właśnie to czyni sukces smakowitszym.

Powitanie Maćka Wilmana w domu
Zarówno Maciek Wilman, jak i Marta Opałka wiedzą, czego chcą. Chcą wygrywać, chcą być najlepszymi w Polsce. Tylko w odróżnieniu od innych, jeszcze coś w tym kierunku robią. Bez wahania poświęcają swój czas, czyli najcenniejsze dobro, jakie mamy. Nie, nauka na tym nie cierpi. Nie ma mowy. Obydwoje świetnie się uczą. Po prostu zmuszeni potrzebą lepiej gospodarują czasem, bo musi starczyć i na zabawę. Mądrzy rodzice wybrali dla nich tę drogę, bo wiedzą, że sukces to nie tylko miejsce, do którego zmierzamy, lecz i to, kim stajemy się po drodze. A szachy kształtują charakter jak mało która dyscyplina. By być gotowym, gdy nadejdzie dzień próby.
Najważniejszy, ostatni mecz Maćka zaczął się dzień wcześniej, gdy już było wiadomo, kogo mu przydzieli los. A złośliwy los, nikogo to nie powinno dziwić, przydzielił na koniec najsilniejszego zawodnika, starszego, ogranego, w dodatku czarnymi. I żeby było smutniej, remis nie wchodził w grę. Maciek musiał wygrać. Przygotowania, analizy trwały długie godziny. Maciek wykuł i zrozumiał 20 początkowych posunięć wariantu. Proszę sobie wyobrazić, ile to jest 20 posunięć, gdy szachy już w pierwszym ruchu białych i czarnych mają 400 możliwych zagrań. Tytaniczna praca. No ale tak to wygląda na wysokim poziomie. To pozwoliło mu oszczędzać czas i wykonywać wyłącznie silne ruchy, a co ważniejsze, miał w zanadrzu kilka planów, w zależności od tego, co by wybrał przeciwnik. W 21 ruchu zdezorientowany nadzwyczaj silną grą oponent oddał skoczka za dwa pionki w nadziei na korzyści z silnego pionkowego centrum, ale Maciek i z tym sobie poradził. Gdy centrum rozpadło się w pył, został z nadliczbową figurą i bezwzględnie zrealizował przewagę.
Marta nie musiała w ostatniej partii wygrywać. To duży komfort, choć niewiele zmienia, bo przeciwniczka musiała. Wyrzynały się więc dziewczyny już od pierwszego ruchu bezwzględnie, niczym zawodowi drwale, ale żadna nie zdobyła decydującej przewagi. W końcu wyrżnęły wszystko. Na desce zostały gołe króle. Zapadł upragniony remis.
Jak wygląda moment, w którym zdobywasz mistrzostwo kraju? Nie, to nie pokaz fajerwerków ani koncert kwintetu fanfarowego. Tak zwyczajnie ściskasz rękę przeciwnika, zgłaszasz wynik sędziemu i wychodzisz na zewnątrz ochłonąć. Tam czeka cię zimny wiatr i kebab na stacji, bo wszystko już zamknięte. Jednak ten kebab smakuje cudownie. Jest pełen przyprawy zwycięstwa, której nie kupisz w żadnym markecie.
A więc nie mogę powiedzieć: jak do tego doszło - nie wiem. Wiem. Dawno temu i mnie było dane zaznać takiej radości. A gdy ktoś pyta, co się czuje, zdobywając mistrzostwo kraju, mówię: satysfakcję, dumę i... ulgę. Bo można w końcu odłożyć szachownicę i zająć się czymś mniej wymagającym, na przykład pisaniem takich relacji.
Konrad Szcześniak
Wyniki
1. Zuzanna Górecka SP nr 5 Skierniewice 8 p. (z 9)
2. Patrycja Kochanowska SP nr 5 Skierniewice 6,5
3. Katarzyna Tkacz ZSK Jelenia Góra 5,5
4. Marta Opałka UKS Gekon Nysa 4,5
5. Dominika Kaczmarczyk SP Czerwonak 4,5
6. Gabriela Bogalecka ZSK Malbork 4,5
7. Anna Stolarz SSP nr 10 Warszawa 3
8. Maja Bauer II LO Rzeszów 3
9. Blanka Wiśniewska SP nr 5 Skierniewice 3
10. Justyna Różeńska SP Wola Batorska 2,5
1. Maciej Wilman UKS Gekon Nysa 5 (z 7)
2. Maksymilian Janeczek SP nr 10 Lubin 4,5
3. Wiktor Galla I LO "Carolinum" Nysa 4,5
4. Miłosz Boncela SP nr 5 Skierniewice 4,5
5. Szymon Markowski SP nr 360 Warszawa 4,5
6. Wiktor Reterski SP nr 19 Gliwice 4,5
7. Piotr Jabłoński UKS Gekon Nysa 4
8. Karol Mielcuch SP Glinianka 4
9. Grzegorz Sułek SP nr 5 Skierniewice 3,5
10. Piotr Rogowski SP nr 2 Oborniki Śląskie 2
11. Alan Zieliński SP nr 2 Oborniki Śląskie 1