Medal z brązu i Karpacza

Przekroczenie pięćdziesiątki ma swoje zalety. Jedną z nich jest możliwość uczestniczenia w mistrzostwach Polski seniorów. Tak, to właśnie to, o czym myślicie: stare, trzęsące się nad szachownicą mumie, które po godzinnej zadumie pytają się nawzajem: "Ale czyj jest właściwie ruch?", dyskretnymi wężykami podają tlen, a wygrywa ten, kto akurat nie zszedł.

W takich właśnie warunkach, w obłokach prochów i naftaliny, ale uroczyście i podniośle, jak na mistrzostwa Polski przystało, rozpoczął zmagania kwiat (lilie? chryzantemy?) naszych dorosłych szachów w mistrzostwach roku 2025 w Karpaczu.

Tak naprawdę to w bardzo dobrych warunkach, o potężną stawkę i z dużymi nazwiskami, że wspomnę tylko P. Flisa, A. Stempina czy A. Czerwońskiego. Choć ząb już nieco ukruszony, to wciąż ludojady, gotowe rozszarpać przeciwnika po pierwszym błędzie.

Gdzieś tak po 3. rundzie ukształtowały się dwie grupy - tych, którzy zdali sobie sprawę, że wygrać będzie piekielnie ciężko, i zmienili podejście na życzliwe, oraz tych, którzy walczyli z furią do końca, do ostatniego ruchu ostatniej rundy. Bo z wiekiem może słabnąć pamięć lub koncentracja, ale na pewno nie wola walki. Jak się ktoś rekinem urodził, to płotką nie umrze.

Grało mi się dobrze, w czym duża zasługa Londona. Tak, tego drętwego, spokojnego systemu niedającego białym żadnej przewagi. Oto przykład - zabawna miniaturka z 7. rundy

Konrad Szcześniak - Marek Nowak

1. d4 d5 2. Gf4 c5 3. e3 Sc6 4. Sc3 Gf5 5. Sf3 e6 6. Se5 Se5 7. Ge5 a6 8. dc5 Ha5 9. Gd3 Gd3 10. cd3 Hc5 11. Wc1 Wc8 12. O-O Se7 13. Hb3 Sc6 14. Hb7 Se5 15. Se2 Hc1 16. Sc1 1:0

Gra grą, ale równie ważna jest umiejętność radzenia sobie ze stresem, szczególnie w ostatniej rundzie, i parcie do przodu. Pod tym pojęciem rozumiem wolę odrzucania propozycji remisowych, jeśli w pozycji jest choć cień szansy na zwycięstwo. Tak się wyrywa połóweczki, które na koniec decydują o tym, kto gra o medale, a kto o uścisk ręki prezesa.

8-rundowa bezkompromisowość pozwoliła mi w dużym komforcie podejść do ostatniej rundy. Oczywiście padły najgorsze możliwe dla mnie rozstrzygnięcia, ale to normalne. Każdy walczy o swoje, jak może. Nie pozwoliłem się jednak wypchnąć ze strefy medalowej, więc oprócz uścisku cieszyłem się jeszcze nagrodą i tytułem brązowego medalisty mistrzostw Polski.


Wyniki

1. Piotr Cap RPW Łódź 7
2. Aleksander Czerwoński Stilon Gorzów Wlkp. 6,5
3. Konrad Szcześniak Gekon Nysa 6,5
4. Andrzej Plesiuk CKTiS Biskupiec 6
5. Piotr Bieluszewski 5,5
6. Dariusz Frączek LKSz Lublin 5,5
7. Aleksander Zawierucha Roszada Żory 5,5
8. Bogusław Kuma Skoczek Trojański Warszawa 5,5
9. Andrzej Bętkowski Drogowiec Kraków 5
10. Andrzej Stempin 5

Startowało 29 zawodników

Niestety szampan przecieka